Sąd znów złapał byłego wójta na kłamstwie. Tym razem proces odbył się w trybie wyborczym

16 października

Jerzy Socha ponownie stanął przed wymiarem sprawiedliwości, który po raz kolejny nie miał wątpliwości, że były włodarz Konopisk mija się z prawdą. W miniony piątek częstochowski sąd zakazał mu rozpowszechniania nieprawdziwych informacji w swoich materiałach wyborczych i nakazał opublikowanie sprostowania na stronie prowadzonej przez sprzyjającego mu blogera z Cisia.

Socha rządził Konopiskami przez trzy kadencje. Jednak kilka lat temu, w wyniku skandalu, został pozbawiony urzędu wójta. W grudniu 2013 roku Sąd Okręgowy w Gliwicach uznał, że złożył on fałszywe oświadczenie lustracyjne. Zaprzeczył w nim, że świadomie donosił funkcjonariuszom PRL-owskiej bezpieki na znajomych. Niedługo potem sąd zakazał mu pełnienia funkcji publicznych przez okres trzech lat.

Kiedy ten czas minął, Jerzy Socha niezrażony wcześniejszą kompromitacją, znów zamarzył o powrocie z politycznego niebytu do władzy. Nie przejmuje się kiedy oponenci zarzucają mu utratę twarzy w wyniku ujawnienia obciążających go moralnie materiałów. Jeździ rowerem po gminie i twierdzi, że ma dla niej plan. Podpiera się przy tym ulotkami wyborczymi, w których przekonuje, że w okresie swoich rządów pozyskał ponad 104 mln zł ze środków zewnętrznych.

To właśnie ta informacja spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem Jerzego Żurka, obecnego wójta Konopisk i również kandydata na kolejną kadencję. Żurek zarzucił Sosze kłamstwo i w ubiegłym tygodniu w częstochowskim sądzie złożył stosowny pozew w trybie wyborczym. 12 października odbyła się rozprawa, podczas której skład orzekający zapoznał się z racjami przedstawianymi przez obie strony. Sędzia Dariusz Podyma nie miał wątpliwości, że kolportowane przez Jerzego Sochę informacje nie mają nic wspólnego z prawdą i zakazał mu ich rozpowszechniania. Nakazał także byłemu wójtowi, by ten opublikował sprostowanie nieprawdziwych stwierdzeń na łamach poświęconej sprawom Konopisk stronie prowadzonej przez Pawła Gąsiorskiego, blogera z Cisia (wieś w gminie Blachownia – przyp. red.).

Gąsiorski w politycznym światku w regionie znany jest z tego, że prowadzi kilkanaście lokalnych serwisów gminnych. Cechuje go to, że w sposób pozbawiony wręcz jakiegokolwiek branżowego warsztatu, redakcyjnego profesjonalizmu oraz dziennikarskiej rzetelności, ordynarnie manipuluje faktami i koncentruje się głównie na niewybrednych, niejednokrotnie wręcz chamskich atakach na urzędujących włodarzy. Jednocześnie jawnie wspiera ich najzagorzalszych przeciwników. Jaki ma w tym interes? To inna historia, ale co niewątpliwie warte odnotowania, w swoich działaniach jest elastyczny jak guma od majtek. W Blachowni lansuje kandydata współpracującego z SLD, w Konopiskach byłego konfidenta komunistycznych służb bezpieczeństwa, a w innych gminach przedstawicieli wspieranych przez partię rządzącą obecnie w kraju.

Redakcja od kilku miesięcy nie może doprosić się od Pawła Gąsiorskiego komentarza w sprawie jego poprzedniej działalności. Bloger z Cisia, który na co dzień zawodowo zajmuje się strzyżeniem psów, wstydliwie milczy kiedy padają pytania o kilkadziesiąt pornograficznych stron, które kilka lat temu miał prowadzić ze swoim wspólnikiem. Według naszych źródeł, Gąsiorski do tej pory toczy z nim spór sądowy o podział majątku spółki. O jego wcześniejszej, domniemywanej profesji, ponad dwa lata temu w artykule „Czyżby Blachownia miała króla pornografii?” pisał jeden z częstochowskich tygodników. Całość można przeczytać tutaj.

Kiedy Jerzy Socha opublikuje wspomniane wcześniej sprostowanie? To się wkrótce okaże. Wyrok sądu nie jest bowiem prawomocny, a sam kontrkandydat Jerzego Żurka złożył od niego apelację. Według naszych informacji sprawa ponownie ma stanąć na wokandzie najprawdopodobniej w najbliższą środę.

Pomimo możliwości jaką zapewniliśmy byłemu wójtowi, Jerzy Socha nie zechciał zaprezentować swojego stanowiska w kontekście tej sprawy. 

Adrian Biel, fot. Piotr Biernacki