Jerzy Żurek: „zadłużenie gminy jest na bezpiecznym poziomie”

Jeżeli władze samorządowe odpowiedzialnie inwestują pożyczone pieniądze i systematycznie zwiększają swoje dochody bieżące, fakt zadłużania nie powinien budzić obaw społecznych. Głównymi powodami, dla których lokalni włodarze biorą kredyty są potrzeby pokrycia wkładu własnego przy wielomilionowych projektach realizowanych za środki unijne. Za nie budowane są drogi, sieci wodociągowe i kanalizacyjne oraz modernizuje się szkoły. Jednakże gminne budżety obciążają również zobowiązania zaciągane na spłatę i restrukturyzację wcześniejszych, czy też mające pokryć deficyt wydatków w danym roku.

Obowiązujące od 2014 roku przepisy ustawy o finansach publicznych, wprowadziły zmiany w zakresie wyliczania zdolności kredytowej samorządów. Konsekwencją nowelizacji jest fakt, że zadłużać mogą się tylko te jednostki, których sytuacja finansowa jest dobra i stabilna. To czy samorząd będzie mógł się kredytować, wyliczane jest rokrocznie w oparciu o wzór z jednego z artykułów wspomnianej ustawy. Ponadto, zamiar zaciągania zobowiązań podlega ocenie i kontroli właściwej miejscowo regionalnej izby obrachunkowej. Ta bada formalnie i merytorycznie przedłożone jej założenia budżetowe oraz wydaje opinie w zakresie możliwości pokrycia deficytu gminy czy spłaty pożyczonych już wcześniej przez samorząd pieniędzy. Skala zadłużenia jednostki mierzona jest wskaźnikiem długu w odniesieniu do rocznego dochodu. Alarmujące i niedopuszczalne jest przekroczenie poziomu 60 proc. tej relacji. 

Jak to wygląda w Konopiskach? Rok 2013 gmina zamknęła z 13,82 mln zł zadłużenia, co w relacji do dochodów budżetu stanowiło 40 proc. W kolejnym, dług przekroczył nieznacznie 16 mln zł, czyli poziom 44 proc. dochodów gminy. 

W 2014 roku stery władzy objął obecny wójt Jerzy Żurek. Stan zobowiązań zarządzanej przez niego gminy zmniejszył się o 3,3 mln zł. Na koniec 2016 roku wyniósł 12,7 mln, co stanowiło 33 proc. rocznych dochodów gminy. Co istotne, przez dwa kolejne lata, wynik budżetu był dodatni. W 2015 roku na plusie było 2,1 mln, a rok później – ponad 2,5 mln zł.

– Nie znam osoby, której nie zależałoby na sukcesie naszej małej ojczyzny. Przejmując zarządzanie zastałem po poprzedniku pewien bagaż zobowiązań, które gmina musi regulować – mówi Jerzy Żurek, wójt gminy. – Nie mamy kłopotów z obsługą długu, który jest na bezpiecznym poziomie. W okresie dwóch lat udało się nam znacznie obniżyć jego wielkość, nie rezygnując przy tym z podejmowania ważnych dla mieszkańców zadań inwestycyjnych – dodaje.

W tegorocznym budżecie uwzględniono plan zaciągnięcia nowych pożyczek na kwotę 2,5 mln zł, które to środki mają pokryć tegoroczny deficyt w tej wysokości. Regionalna Izba Obrachunkowa, opiniując projekt budżetu gminy, wydała pozytywną opinię co do możliwości spłaty tego zobowiązania. Radni na początku czerwca podjęli stosowną uchwałę w tej sprawie. Ponadto na najbliżej sesji, która odbędzie się 20 czerwca, w porządku obrad widnieje punkt o wyrażeniu zgody na zaciągnięcie kredytu w wysokości 320 tys. zł, który ma być przeznaczony na pokrycie wkładu własnego i prefinansowanie termomodernizacji szkoły w Konopiskach. Na ten cel pozyskano bowiem 1,3 mln zł dotacji z funduszy unijnych.

– Nigdy nie deklarowałem, że nie będę prosił radnych o zgodę na zaciągnięcie nowych zobowiązań – komentuje Jerzy Żurek. – Poza tym, zgoda wyrażona przez radnych w uchwale nie oznacza, że realnie podpiszemy umowę kredytową. Jednakże czasami, większe środki finansowe potrzebne są na już. Musimy je zabezpieczyć. Do czasu, aż spłyną przyznane dofinansowania, część kosztów musimy sami wcześniej pokrywać. Deficyt się pojawił, gdyż ruszyły programy unijne. Mamy zamiar pozyskać jak najwięcej funduszy. Chcemy poczynić niezbędne dla mieszkańców inwestycje, dlatego też trochę więcej wydajemy własnych środków. Nie trwonimy jednak tych pieniędzy. Nie przejadamy, ale rozsądnie gospodarujemy, by to co zrobimy, służyło gminie przez kolejne lata – podkreśla wójt Konopisk.

Piotr Biernacki, fot. Fotolia