Jacek Walentek: Jesteśmy spokojni o przyszłość orkiestry

24 stycznia

Z Jackiem Walentkiem, prezesem Stowarzyszenia Orkiestra Dęta OSP w Konopiskach, rozmawiamy o działalności zespołu, planach i sukcesie jubileuszowego Koncertu Noworocznego. 

Czy pamięta pan jak zaczęła się pana przygoda z orkiestrą?

Tak, oczywiście, że pamiętam. Było to w 1991 roku, ówczesny wtedy kapelmistrz Zenon Morawiec, przyszedł do szkoły podstawowej w Konopiskach i przekazał uczniom, iż odbędzie się nabór do orkiestry. Początkowo nie byłem tym zainteresowany, lecz po namowach mojego dziadka Władysława oraz kolegów z klasy rozpocząłem naukę w orkiestrze. Nikt u mnie wcześniej w rodzinie nie był związany z muzyką, więc było to czymś nowym. I tak zaczęła się moja przygoda z orkiestrą i z muzyką. Dzięki temu moja pasja nabrała nieoczekiwanego rozpędu. Oczywiście, początkowo traktowałem to jako moje hobby, lecz chcąc zaczerpnąć większego doświadczenia jako muzyk instrumentalista, ukończyłem Szkołę Jazzu i Muzyki Rozrywkowej im. Krzysztofa Komedy w Warszawie w klasie saksofonu. To właśnie dzięki orkiestrze robię to co lubię i nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej.

Czy kierowanie, zarządzanie zespołem, to proste zadanie?

Nie jest proste, ale jak się osiągnie zakładany cel, to daje to ogromną frajdę. Wszystko, w kierowaniu orkiestrą czy podobną organizacją pozarządową, zależy od tego z kim się współpracuje. Chodzi mi tu o organ nadzorujący, czyli zarząd stowarzyszenia. Sam prezes nic nie jest w stanie zrobić, podobnie jak kapelmistrz bez muzyków. Jeśli ma się w swoim otoczeniu ludzi, którzy podobnie myślą i systematycznie realizują zakładane cele i zadania, można osiągnąć sukces. Tak jest właśnie u nas. Doświadczenie i zaangażowanie, jakim kierują się te osoby, jest bardzo profesjonalne.

A z jakimi trudnościami się pan spotyka w codziennej pracy? Czy takowe w ogóle są?

Kierowanie orkiestrą z poziomu prezesa wymaga przede wszystkim dobrego podziału obowiązków pośród członków zarządu oraz członków orkiestry, a tym samym wymusza kontrolę czy wszystko jest na bieżąco realizowane. Na dzień dzisiejszy w życiu orkiestry bierze czynny udział ponad sto trzydzieści osób. Są to uczniowie szkółki muzycznej, członkowie Młodzieżowej Orkiestry Dętej, muzycy dużej orkiestry, kadra instruktorska, grupa wsparcia oraz mażoretki. Kierowanie taką armią wymaga poświęcenia, ale satysfakcji jest jeszcze więcej.

Pieczę nad orkiestrą przejęło jakiś czas temu stowarzyszenie. Co wpłynęło na te zmiany?

Było to konieczne, ze względu na to, jak dużą organizacją jest orkiestra. Zarejestrowanie stowarzyszenia, które ma tylko pod sobą orkiestrę i osobny organ nadzorujący, pozwoliło na poprawne jej funkcjonowanie. Przed rokiem 2007 (to rok, w którym zarejestrowano w stowarzyszenie w Krajowym Rejestrze Sądowym – przyp. red.), orkiestra funkcjonowała pod szyldem Ochotniczej Straży Pożarnej w Konopiskach. Jednak, aby rozgraniczyć i poprawnie funkcjonować, należało oddzielić strefę kulturalną od sekcji typowo ratowniczej i bojowej. Kolejnym powodem była możliwość pozyskiwania środków zewnętrznych. Działając jako stowarzyszenie jest nam łatwiej prowadzić bezpośrednie rozmowy z potencjalnymi sponsorami, co ma przecież niebagatelny wpływ na funkcjonowanie zespołu. Z perspektywy czasu śmiało mogę powiedzieć, że była to bardzo dobra decyzja.

Niespełna rok temu została utworzona Młodzieżowa Orkiestra Dęta. Jak do tego doszło?

Została ona zawiązana w lutym minionego roku. Jest to odpowiedź na zwiększone zainteresowanie młodzieży naszej gminy jeżeli chodzi o możliwość pobierania nauki gry na instrumentach dętych i perkusyjnych. Jest to najważniejszy, a co się z tym wiąże, najbardziej wymagający pod względem czasu pracy, projekt. Śmiem twierdzić, że jest to jedno z istotniejszych wydarzeń w historii orkiestry. Rekrutacja dużej grupy dzieci w wieku od 8 do 13 lat, nijako wymusiła na zarządzie konieczność, w dobrym tego stwierdzenia znaczeniu, powołania zespołu instrumentalnego, który naturalną koleją rzeczy stał się zapleczem Orkiestry Dętej OSP Konopiska. Szkolenie młodzieży prowadzone jest systematycznie, zgodnie z zasadami zaczerpniętymi ze szkoły muzycznej czy też ogniska muzycznego. Uczniowie mają do dyspozycji instrumenty, salę, pomoce dydaktyczne, materiały nutowe, bazujące na amerykańskiej szkole kształcenia muzycznego, oraz opiekę sześciu wykwalifikowanych instruktorów.

Czyli można pokusić się o twierdzenie, że to kolejny etap rozwoju orkiestry?

Zdecydowanie tak. Powstanie MOD Konopiska jest kolejnym przedsięwzięciem w realizacji planu rozwoju. Inicjatywa spotkała się z dużą przychylnością wójta Jerzego Żurka oraz dyrektorki GCKiR, pani Iwony Lisek. Zarząd orkiestry oraz myślę, że również władze gminy, wiążą wielkie nadzieje co do tego zespołu w kontekście najbliższych kilku lat. Aktualnie liczy on czterdziestu dwóch uczniów. Są oni na różnym stopniu edukacji muzycznej, od początkujących do średnio zaawansowanych, a wraz ze średnią grupą Mażoretek Juniorek „Szyk”, która jest przygotowywana do wspólnych występów marszowych i koncertowych, łącznie jest to sześćdziesiąt osób.

Z pana słów wynika, że młodzi bardzo garną się do gry i nauki. Wypada się tylko cieszyć.

Tak, młodzież jest chętna do nauki. Widzę, że granie w orkiestrze sprawia im ogromną frajdę. Naszym celem nie jest tylko, aby dzieci i młodzież cały czas ćwiczyli i grali na instrumentach, ale również, aby dzieciaki się integrowały, zaprzyjaźniały i dobrze się czuły w orkiestrze. Muzyka sama wtedy przyjdzie. Wspólnie z powstałą Grupą Wsparcia (rodzice uczniów szkółki muzycznej oraz średniej grupy mażoretek – przyp. red.) organizujemy dzieciom i młodzieży przeróżne formy integracji. Są wyjazdy do filharmonii, dyskoteki czy zimowe atrakcje, takie jak chociażby kulig. Widząc, jak dobrze czują się w orkiestrze, jesteśmy spokojni o jej przyszłość.

Proszę przybliżyć, jak wygląda sam proces  szkolenia młodych adeptów?

Rozpoczynamy od naborów dzieci i młodzieży w gminnych szkołach. Nabory odbywają się w lutym i we wrześniu. Kandydaci są przesłuchiwani przez instruktorów oraz kapelmistrza, a następnie, jak posiadają predyspozycje, czyli dobry słuch i poczucie rytmu, zostaje im przydzielony instrument oraz instruktor. Uczniowie mają obowiązek uczęszczać na jedną godzinę zajęć indywidualnych w tygodniu oraz brać udział w próbach Młodzieżowej Orkiestry Dętej. Wielu mieszkańców, obecnych na niedawnym koncercie, mogło usłyszeć naszych uczniów i ocenić na jak dobrym poziomie się prezentują.

Przejdźmy teraz do wydarzeń minionych kilkunastu dni i współpracy z Nataszą Urbańską. Skąd pomysł, by to ona wystąpiła na koncercie jubileuszowym?

Przygotowania do organizacji rozpoczęliśmy z zarządem i kapelmistrzem już w lipcu ubiegłego roku. Chcieliśmy, aby nasz koncert tym razem różnił się od poprzednich, noworocznych wydarzeń. Jego program rodził się dynamicznie. Każdy z nas miał bowiem wiele pomysłów co do formy oraz programu koncertu. Długi czas zastanawialiśmy jakiego artystę wybrać, aby dobrze wpasował się w brzmienie i formę orkiestry dętej, ale również artystę, który mógłby zaspokoić oczekiwania publiczności. Postanowiliśmy, iż koncert będzie w klimacie karnawałowym. Tym samym, po wstępnych rozmowach z managerem artystki, stwierdziliśmy, że wybór Nataszy Urbańskiej będzie tym właściwym.

Z opinii, które płyną od mieszkańców, wybrzmiewają wyłącznie słowa zachwytu. Koncert jubileuszowy był porywający. To był strzał w dziesiątkę.

Jako prezes oraz muzyk orkiestry jestem bardzo zadowolony z tegorocznego koncertu. Dziękuję oczywiście za gratulacje i zawsze miłe słowa uznania, które płyną pod adresem orkiestry. To wspólny sukces wszystkich zaangażowanych w to przedsięwzięcie osób. Chciałbym jeszcze raz podziękować muzykom, kapelmistrzowi Romanowi, członkom zarządu, czyli Tomkowi, Krzyśkowi i Pawłowi i dwóm cudownym Magdalenom. Pierwsza z nich jest tamburmajorką, a druga instruktorką tańca mażoretek. Nie sposób nie docenić GCKiR za wspaniałe przygotowanie koncertu. Dziękuję sponsorom, radzie gminy i wójtowi Jerzemu Żurkowi za wsparcie finansowe całego przedsięwzięcia.

Już tak na koniec naszej rozmowy. Jakie plany ma orkiestra na najbliższy rok? Czego byście sobie sami życzyli?

Naszym największym celem jest dalsze kształcenie dzieci i młodzieży, stworzenie im jeszcze lepszych warunków do nauki. Oczywiście będą również wyjazdy na spotkania i festiwale orkiestr dętych w kraju i za granicą. A gdzie? To wszystko okaże się do końca lutego. Na pewno państwa i mieszkańców o tym poinformujemy. Jedno jest pewne, że będziemy godnie reprezentować i promować naszą gminę, powiat i kraj. A jeżeli chodzi o życzenia…Życzymy sobie przede wszystkim zdrowia, bo wszystko inne na spokojnie można realizować.

Dziękujemy za rozmowę

Rozmawiali Piotr Biernacki i Adrian Biel, fot. Stowarzyszenie Orkiestra Dęta OSP w Konopiskach